Wywiad
z Tomaszem Antonikiem - kapitanem I drużyny (23.04.2004):
Po
rundzie jesiennej mówiło się, że kończysz z futbolem?
Jak
to mówią "nigdy nie mów nigdy". Myślę, że moja decyzja o tym, iż zakończę
przygodę z futbolem był podjęta pod wpływem emocji. Byłem zmęczony psychicznie
sezonem, w którym opuściliśmy grono IV ligowców oraz rundą jesienną, w którą
włożyliśmy wiele wysiłku fizycznego jak również psychicznego. Do tego w ostatnim
meczu przyplątała się kontuzja, na której leczenie nie miałem czasu. Dlatego
też wszystko przemawiało za powieszeniem piłkarskich butów na kołku.
A tak na marginesie to mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna.
Tak więc na półmetku sezonu podziękować za wszystko, to chyba nie wypada.
Jesteś
kapitanem - to odpowiedzialna funkcja. Kogo widziałbyś w drużynie jako swojego
następcę/zastępcę?
Jeśli chodzi o funkcję kapitana to nie brałbym tego tak poważnie. Myślę, że
swą funkcję wypełniam poprawnie i drużyna nie ma do mnie większych zastrzeżeń.
Jako swego następcę widziałbym Tomasza Brońka, a to dlatego, że cieszy się on
w drużynie dużym autorytetem. Nie mniej jednak wybór kapitana to decyzja całej
drużyny, a ilu zawodników, tyle różnych opinii nt. osoby kapitana. Jestem jednak
pewien, że jego osoba potrafiłaby wszystkich pogodzić.
Początek
rundy Fablok miał słabszy? Dlaczego?
Myślę , że dotychczasowe mecze rozegrane w rundzie wiosennej, są w słabszym
wykonaniu niż te rozgrywane na jesień. Widziałbym tu kilka przyczyn. Jedną z
nich jest to, że jesień graliśmy niejako z rozpędu na IV ligowym poziomie, może
nie wysokim, ale na tą klasę rozgrywkową to wystarczyło. Po drugie w sezonie
przygotowawczym graliśmy poprawnie wygrywając mecze z IV ligowcami (Świt, Lędziny,
Trzebinia) i to może nas troszkę uśpiło. Kolejną przyczyną spadku formy jest
to, że granie w V lidze "uwstecznia" piłkarza. Poziom jest bardzo
niski, a człowiek się bardzo szybko do takich rzeczy przyzwyczaja. Tak więc,
im krócej będziemy grać w V lidze tym lepiej dla nas. Śmiem twierdzić, że jeśli
nie awansujemy teraz to już nigdy, albo za parę ładnych lat. Ale zrobią to już
inni. Jestem również przekonany, że jeśli wiosenne rozgrywki ruszyłyby zgodnie
z pierwotnym terminarzem, to mielibyśmy na swym koncie punktowym parę oczek
więcej.
Bardzo liczyliśmy, że pierwszy mecz ze Stanisławianką na własnym boisku, będzie
swego rodzaju przetarciem, przed meczami z drużynami, które reprezentują troszkę
wyższy poziom. A tak przyszło nam grać pierwszy mecz na wyjeździe w Kalwarii.
Myślę również, że warto byłoby wrócić do tego, co było dobre jesienią zeszłego
roku. A mianowicie gra obronna. Nie ukrywam, że w tej formacji ważną rolę odgrywa
zgranie, my natomiast co mecz gramy w innym ustawieniu. Jestem przekonany, że
to jest główną przyczyną utraty, aż 5 bramek w pierwszych trzech meczach. Uważam,
że jeśli coś funkcjonuje poprawnie to nie ma potrzeby, aby to zmieniać. Ale
decyzję o ustawieniu drużyny pozostawiam trenerowi.
Czy
teraz powraca wysoka forma?
Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. To wszystko okaże się
w maju. Wyznacznikiem tego będą mecze w Kętach, Libiążu i z Wolbromiem. Jedynie
ilość stwarzanych sytuacji bramkowych napawa mnie optymizmem. Szkoda, że tak
seryjnie je marnujemy. Ale myślę, że kiedyś się "wstrzelimy" i każdą
sytuację bramkową będziemy zamieniać na gola.
Na
mecze z Janiną i Przebojem szykujecie się w szczególny sposób?
Myślę, że nikogo nie trzeba mobilizować do tych spotkań. Na Janinie nigdy nie
wygraliśmy, a więc kiedyś musi być ten pierwszy raz. Nie mniej jednak nie w
tych spotkaniach upatrywałbym klucza do awansu. A w spotkaniach wyjazdowych
z outsiderami V ligowych rozgrywek. Jestem przekonany, że ta drużyna, która
zgubi najmniej punktów z tymi właśnie zespołami, będzie w czerwcu cieszyła się
z awansu na wyższy szczebel rozgrywek. Wierzę, że największa feta będzie w Chrzanowie
przy ulicy Fabrycznej.
Dziękuję.
Wywiad
przeprowadził: Daniel Jędruszko